M., jak to już zostało powiedziane, to: miejsce odludne, magiczne i nie pozostawiające nikogo obojętnym.
Czy każdego czar M. zniewala od pierwszych minut?
Niekoniecznie! Na przykład Wojciech, główny bohater „Puzzli”, powie:
W moim przypadku to nie zadziałało od razu. Kiedy trafiłem do M., byłem w nie najlepszym stanie emocjonalnym. Czułem się zagubiony i w pewnym sensie przegrany. Już wtedy zaczynało do mnie docierać, na jak kruchych podstawach zbudowałem swoją pustelnię. Szargały mną przeciwności. Z jednej strony byłem wściekły na to, że nie rozumiem, co tam się dzieje. Byłem przekonany, że ta ich pierwotna religijność i bezgraniczne zaufanie w ogóle nie są dla mnie… Ja tego nigdy nie miałem. Nauczyłem się ufać tylko sobie. Z drugiej zaś strony bardzo mnie to fascynowało. Od pierwszego dnia wyczuwałem podskórnie, że M. emanuje czymś nieuchwytnym, ale wyjątkowym. Zostałem, więc trochę wbrew sobie.
Co więc zdecydowało, że Wojciech pozostał w klasztorze na całe dwa tygodnie?
O świcie pierwszego dnia w M. Wojciech wybrał się w towarzystwie brata Gabriela poza klasztorne mury. A tam... Zresztą, niech „Puzzle” przemówią:
Po kilkudziesięciu metrach brat Gabriel zatrzymał się, przymknął na chwilę powieki i wciągnął głęboko powietrze. Zaraz jednak spojrzał na mnie i wskazał jeden z licznych kamieni. Sam usiadł na innym, jakieś dwa metry ode mnie, twarzą w stronę słońca.
- Zanurz się w tym porannym powiewie! – usłyszałem. – Ale nie zamykaj oczu i nie wyłączaj się. Postaraj się jak najpełniej uczestniczyć w każdym, najdrobniejszym elemencie tej chwili. Poczuj wiatr na twarzy: jego siłę, temperaturę, zapach, smak. Postaraj się go usłyszeć i zobaczyć, jak powietrze drży pod jego tchnieniem. Ten lekki powiew jest tutaj tylko na chwilę i, jeśli teraz ci umknie, druga taka szansa się nie powtórzy. Owszem, przyjdą następne, ale każdy będzie już inny. Poświęć mu więc całą swoją uwagę, jakby był czymś najcenniejszym na świecie.
Usiłowałem wypełnić polecenie. Starałem się zobaczyć, poczuć i wsłuchać w lekki podmuch, muskający moją twarz. Mimo wszystko jednak, wciąż przeszkadzały mi myśli, kołaczące się w głowie. Gdy tylko próbowałem się skupić na zadaniu, coś odwracało moją uwagę. Kiedy po dłuższej chwili poczułem się już zniechęcony i zrezygnowany, nagle poczułem na twarzy silny podmuch. Odruchowo przymknąłem oczy. Gdy je otworzyłem, zobaczyłem, że ziarnka piasku wirują w powietrzu, zaledwie metr przed moimi oczami. Usłyszałem cichy świst. Miałem wrażenie jakby wiatr porwał wszystkie myśli, pozostawiając pustkę… Nie, było tam coś znacznie więcej, coś ledwie uchwytnego: poczucie wdzięczności, zachwytu nad chwilą i… silnej więzi z tym miejscem. Jakbym należał do niego od zawsze, a świat w którym żyję na co dzień, w ogóle nie istniał. Paradoksalnie miałem wrażenie, że obudziłem się ze snu, w którym żyłem do tej pory. Było to fascynujące, lecz zarazem przerażające. A jeśli była to prawda? Co w takim razie robiłem przez ostatnie czterdzieści dwa lata? Czy przespałem cały ten czas? Czy zmarnowałem swoje dotychczasowe życie?
Kolejne podmuchy nie przynosiły jednak odpowiedzi. Były tylko tym, czym były – wiatrem, od czasu do czasu niosącym odrobinę piasku znad pustyni. Moje chwilowe uniesienie zniknęło, powróciła rezygnacja. Spojrzałem na brata Gabriela, który odwrócił się do mnie i odpowiedział uśmiechem.
- Dlaczego tak ważne jest, żebym koncentrował całą uwagę na wietrze? – spytałem. – Przecież to tylko wirujące powietrze.
- Dokładnie tak – odpowiedział, nadal uśmiechając się. – Wirujące powietrze i nic więcej. Ale jeśli nauczysz się poświęcać uwagę wiatrowi, to masz szansę nie przegapić żadnej z innych ważnych, chociaż drobnych rzeczy, które będą ci się przytrafiały każdego dnia przez resztę twojego życia. Gdy już będziesz miał kontrolę nad swoją uwagą, zobaczysz jak wiele zaczniesz dostrzegać!
- Ale to nie jest łatwe! – żaliłem się. – Nie mogę przestać myśleć. Czuję, że tonę pod lawiną pytań i wątpliwości!
Nauczysz się – powiedział łagodnie. – To kwestia czasu i praktyki. Prawdopodobnie po to właśnie się tutaj znalazłeś.

Pustynia...dobre miejsce na zdystansowanie sie od codziennosci.
OdpowiedzUsuńzawsze czulam,ze jest cos magicznego w piasku iw pustyni (cos pierwotnego). milo, ze inni tez tak czuja.
OdpowiedzUsuń